Strona 1 z 11

  Wysłany: 2007-10-18, 01:39
Witam,
chciałbym się dowiedzieć, czy istnieje substancja o nazwie karetonoid (czy też karetonoidy jako grupa substancji). Nazwa ta notowana jest przez trzy duże słowniki ortograficzne, m.in. Wielki słownik ortograficzny, PWN 2006:
karetonoid
Przypuszczam jednak, że jest to błąd, mamy bowiem też:
karotenoid
a także przymiotnik:
karotenoidowy
Dodatkowo to drugie słowo jest zanotowane w kilka internetowych encyklopediach, a to pierwsze - nie. Również etymologia w Wielkim słowniku wyrazów obcych przemawia za tą drugą formą:
< karoten + -id >

Tak więc podsumowując - czy istnieje taka substancja jak karetonoid, czy może jest to to samo co karotenoid? Wydaje mi się, że ta pierwsza forma to tylko czeski błąd, ale możliwe jest, że to inny wariant nazwy karotenoid. Moim zdaniem błędny.
Z góry dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam.
Dział: Dla laików · Postów: 4 · Wyświetleń 871

· 

  Wysłany: 04-02-2005, 06:46
CYTAT
Wykładowca czy lektor nie pasują mi o tyle, że dość często są to ludkowie bez jakiegoś specjalnie "podprofesorskiego" stopnia. A tu trzeba podkreślić duże kompetencje, właśnie niemal profesorskie. Doktor?

W Wielkim słowniku angielsko-polskim znajdziesz Adanciu taką odpowiedź :

reader (...) 5. uniw docent; wykładowca (...).

Ja wybrałbym drugą możliwość: wykładowca, czyli: wykładowca literatury angielskiej w Clarendon

Dlaczego nie może być tak?
Dział: Zagadnienia ogólne · Postów: 991 · Wyświetleń 153679

  Wysłany: Wto 17 Paź, 2006 22:32
Gdybyśmy chcieli żartobliwie powiedzieć (i napisać) -
Ugrylował dwa problemy na jednym grylu
czy jednak
Ugrillował dwa problemy na jednym grillu?
Przy okazji - z Poradni Językowej PWN otrzymałem wczoraj komentarz na temat mało znanego wyrazu -
'Wirilistka' jest bardzo trudna do odnalezienia w Interecie, jeszcze gorzej jest z' wirylistką', choć to właśnie ta druga forma byłaby uzasadniona. Por. wyrazy 'wirylizacja' i 'wirylny' w Wielkim słowniku wyrazów obcych PWN.
Pozdrawiam Czytelników dzięki dygitalnej (nie ‘Digitalnej’ technice; czy nasze słowniki powinny być poddane audytowi (nie ‘auditowi’?)
Dział: Polski · Wyświetleń 748

  Wysłany: Czw 07 Wrz, 2006 18:37
W Nowym słowniku poprawnej polszczyzny PWN z roku 1999 zalecano (sic!) pisownię Rejkiawik. Taką właśnie spolszczoną ortografię dopuszcza także Słownik ortograficzny (zob. np. http://so.pwn.pl/slowo.php?co=rejkiawik).

W opublikowanym w 2004 roku Wielkim słowniku poprawnej polszczyzny usunięto całkowicie tę spolszczoną formę i umieszczono jedynie formę oryginalną Reykjavik.

Niedopatrzenie autorów? Czy wyraz dążenia do usunięcia form zgodnych z zasadami polskiej ortografii? Czy taki zamach na tradycję oznacza, że w najbliższym czasie zamienimy także Londyn na London, Sztokholm na Stockholm, Wilno na Vilnius, a Pragę na Prahę?

Jeżeli takie plany ma Rada Języka Polskiego, to informuję, że Rej się w grobie przewraca, jak na to patrzy. A ja, Polak i wierny uczeń Mistrza z Nagłowic, protestuję, i oświadczam, że wbrew temu, co uczynili autorzy WSPP nie zamierzam podporządkować się ich opinii i będę namawiać wszystkich do pisania wyłącznie

Rejkiawik

Taka bowiem forma istnieje od dawna w polskich tekstach i nie widzę powodu, aby pisać inaczej.

Czy Islandczycy piszą Warszawa czy też może Varsjá (zob. np. http://is.wikipedia.org/wiki/Varsj%C3%A1)? A jeżeli oni piszą nazwę naszej stolicy po swojemu, to dlaczego my, członkowie dumnego i wielkiego narodu, mamy się podkładać i pisać Reykjavik, zwłaszcza, że u nas istnieje przecież i ma się dobrze inna tradycja?

A co myślą inni o tym problemie?
Dział: Polski · Postów: 8 · Wyświetleń 1948

  Wysłany: 18 sty 2008 15:58
CYTAT
CYTAT
Drogi zapinio, "WYSTARCZY" a nie:"starczy".
Starczy to jest uwiąd.

Niechże Pan się nie wystawia, jak pijana kaczka.

- robin


Drogi robinie...
Czułość Twa na niuanse naszego pięknego języka rozczula mię.
Bądź wszakże łaskaw na przyszłość nie brać swoich mniemań (mniemamniema...)
za obowiazujacą rzeczywistość.

"starczyć-starczać
1.wystąpić w dostatecznej ilości ,liczbie
2.stać się dostatecznym powodem, wystarczającą przyczyną czegoś"

Słownik Języka Polskiego PWN.
http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2523844

Ja rozumiem, że masz parcie na błyskotliwość...ale ,drogi robinie, nie wypinaj kupra...kaczego.

Pozdrawiam

z.


Wielce Czcigodny zapinio, w Wielkim Słowniku Języka Polskiego jest termin :

spierdalać (wulg.) - oddalać się szybko, odbiegać.

Nie znaczy to jednak, ze terminu "spierdalać" możemy używać nagminnie i bezkrytycznie.

Pozdrawiam

- robin

[ Dodano: 18 Sty 2008 03:01 ]
CYTAT
Że Kaczor nie załapał się do rządu to wszyscy wiedzą ale ma przynajmniej szanse na powrót bo jak tak dalej sprawy się potoczą to Donald nie dotrwa do końca roku.


" Spośród polityków największym, 72-procentowym zaufaniem, cieszy się premier Donald Tusk. To o 2 punkty proc. więcej niż w grudniu 2007 r - wynika z najnowszego sondażu CBOS. Tuskowi nie ufa 15 proc. badanych - o 1 punkt proc. więcej niż w poprzednim sondażu."

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/ ... 48940.html

- robin
Dział: Polityka, polemiki, prasówka... · Postów: 88 · Wyświetleń 2166

  Wysłany: 2008-07-13, 19:53
quster:

a znasz taki werset Heb 9:24 ? i greckie słowo występujące przed słowem BÓG ? Różnie to tłumaczą, ale ciekawe jest greckie znaczenie, i to że to pisze Paweł, Żyd do Żydów.

EMET:
W do Hebrajczyków 9:24 mamy w grece frazę: < to prosopo tou theou >; podkreślone wyrażenie to te, które występuje przed słowem "Boga" [< theou >].
Otóż Interlinia Vocatio oddaje per "-- osobie -- Boga".
Rdzennym jest wyrażenie < prosopon >, które literalnie dosłownie bywa oddawane jako: "oblicze, obecność
Np. w 'Wielkim Słowniku Grecko - Polskim', Oficyny Vocatio mamy na stronie 755, lewa kolumna, w tzw. 'Kluczu Polsko - Greckim' przy haśle "osoba": "osoba, < onoma > 3563, < prosopon > 4253, < psyche > 5438" [zapis grecki transkrybuję, E.]
Pod nrem zapodanym - czyli 4253 - mamy: "πρόσωπον [...] twarz, oblicze, wyraz twarzy; wygląd, powierzchowność; powierzchnia; osoba." - strona 535, dz. cyt.

Jest coś takiego jak tzw. 'ontologiczny spór o rozumienie pojęcia osoby'; o czym np. w: http://pl.wikipedia.org/wiki/Osoba

Wracając do tekstu wyjściowego, mamy w hebrajskiej wersji "NT" termin od rdzennego < pane(h) >, czyli dosłownie: "oblicze".

Bardzo obszernie ów hebrajski termin objaśnia najnowszy Leksykon Vocatio, w Tomie II, strony 29 - 33 pod nrem 7450. Polecam zainteresowanym.
Wielki słownik HEBRAJSKO-POLSKI i ARAMEJSKO-POLSKI Starego Testamentu
Ludwig Koehler, Walter Baumgartner, Johann Jakob Stamm, edycja 2008.
Dostrzegłem np. takie m.in. sformułowania: "czyjaś tożsamość, oblicze Boga".

Stephanos, ps. EMET
Dział: Katolicy · Postów: 91 · Wyświetleń 1027

  Wysłany: 2008-02-07, 11:37
Kamień Filozoficzny - 2 razy
Komnata Tajemnic - 2 razy
Więzień Azkabanu - 2 razy
Czara Ognia - 2 razy
Zakon Feniksa - 1 raz + bitwa w DT - jako wprawka przed przecytaniem IŚ
Książe Półkrwi - 1 raz + wybrane sesje w myślodsiewni, aby lepiej zrozumieć IŚ
Insygnia Śmierci - 1 raz

Chylę czoła przed tymi co przeczytali po kilkadziesiąt razy.
Nawet kilkanaście razy to nie wiem czy kiedykolwiek przeczytam.
A i tak pierwsze 3 czesci drugi raz czytalem na przemian kawalek ksiazki a kawalek wspomagajac sie audiobookiem
Nie zamierzam przekraczac jednocyfrowej liczby przeczytań dla każdego tomu.

Teraz mam zamar wziąć się za oryginal po angielsku.
Kiedys probowalem Sherlocka Holmesa w oryginale ale z powodu zbyt duzej
ilosci archaizmow staroangielskich poddalem sie.
Tak z 10 razy na stronie byly hasła dostepne tylko w niewygodnym, dwutomowym Wielkim słowniku ang-pol (próżno ich było szukać w popularnych słownikach) , mam nadzieje, ze z HP bedzie duuuzo lepiej.
Dział: Książka · Postów: 285 · Wyświetleń 23317

  Wysłany: 09 Paź 2008 07:43
Witam dworzan Królowej Edyty.
Przeglądając witryny największych sklepów internetowych oferujących płyty CD spostrzegłem, że każda z nich posiada możliwość zamieszczenia własnej opinii o zakupionym produkcie. Zwykle bywa to link o nazwie "Napisz własną recenzję". Od 25 lat twórczość Pani Edyty Geppert, z różną intensywnością, jest stale obecna w moim życiu . Nowa płytka, z racji niedawnej premiery jeszcze dość słabo zaistniała w świadomości internetowych klientów merlin.pl, gigant.pl, rockserwis.pl i innych dużych wirtualnych sprzedawców. A co mi tam pomyślałem. Spróbuję, bo jestem Jej to winien. W imię Ojca i Syna.......
[Uwaga! Produkt niebezpieczny, uzależnia po pierwszym przesłuchania. Każdy kolejny kontakt z zawartością płytki powoduję nieodwracalne zauroczenie. Dla starych wielbicieli talentu Pani Edyty Geppert to truizm. Dla młodych i starych, średnio lub wcale nie znających twórczości EG, ale mających choć odrobinę duszy, a nie rybi pęcherz (jakby powiedział doktor Solfernus), okazja do poznania tej wspaniałej i jedynej w swoim rodzaju piosenkarki.
Piękna, wysmakowana płyta, doskonale nagrana i wyprodukowana. Orkiestra choć w blisko sześćdziesięcioosobowym składzie w żadnym momencie nie przytłacza pani Edyty, a wiele ciekawych smaczków aranżacyjnych doskonale tę płytę ubarwia i dopełnia. A królowa Edyta. Jak to ona. Rozmarzona. Ciepła. Pogodna. Słoneczna. Baśniowa. Reszta określeń w Wielkim Słowniku Piękna. I to cudowne kocie mruknięcie pod koniec .., nie powiem którego utworu. Płytę mus mieć i już. 
P.S. Moja płytka ma tylko 14 utworów, bez "W blaskach zachodu". Patrz również http://egeppert.com/dysko/nic.shtml]
Dział: Dyskografia · Postów: 93 · Wyświetleń 7249

  Wysłany: 24-03-2006, 13:50
CYTAT
Czy ktoś zna może pochodzenie zwrotu patyczkować się?
CYTAT
Czasownik patyczkować się znaczy 'przesadnie się z kim liczyć, traktować kogo, co zbyt uprzejmie, delikatnie'. Występuje tylko w polszczyźnie potocznej. Jest wyrazem stosunkowo nowym, po raz pierwszy bowiem pojawił się dopiero w wielkim słowniku języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego (tom VI P-Prę- ukazał się w 1964 r.), poświadczony cytatami utworów Wandy Wasilewskiej, Jana Brzozy oraz Marii Kuncewiczowej (przy czym tu w zaskakującym kontekście, por. "Miałbym stanowisko samodzielne, mógłbym pracować (...) nie potrzebowałbym się patyczkować o każde słowo", tzn. patyczkować się o co, a nie patyczkować się z kim, czym). Czasownik patyczkować się został utworzony od rzeczownika patyczek formantem -ować się (podobnie: awantura - awanturować się, ceremonia - ceremoniować się, ceregiele - ceregielować się, elegant - elegantować się, snob - snobować się, gwarowe bary - barować się 'brać się za bary, walczyć' itp.), natomiast od rzeczownika patyk pochodzi gwarowy czasownik patyczyć się, to znaczy 'chcieć się pokazać (chcieć być widocznym) jak patyk, sterczeć jak wbity patyk'.

W dawnej polszczyźnie występowały m.in. takie frazeologizmy z wyrazem patyk: wypraszać kogo na patyku, tzn. 'obić kijem i wyrzucić za drzwi', patykiem ucierać nosy, tzn. 'zachowywać się szorstko, nieuprzejmie, nawet brutalnie'. Natomiast nowsze patyczkować się z kim, czym znaczy 'obchodzić się z kim, czym delikatnie, łagodnie' (czyli traktować kogo jak kruchy, łamliwy patyczek). Czy świadczy to o zmianie obyczajów? Można by wyciągnąć taki wniosek, gdyby nie fakt, że ten czasownik występuje niemal wyłącznie w formie zaprzeczonej: nie patyczkować się z kim, czym.

- Krystyna Długosz-Kurczabowa, Uniwersytet Warszawski
Dział: Języki nie-tolkienowskie · Postów: 121 · Wyświetleń 40045

  Wysłany: Sro 15 Mar, 2006 19:32
Czy ktoś wie, gdzie mogłabym znaleźć w miarę szeroki słownik polskich nazw geograf. w j. rosyjskim? ( Za wyjątkiem mini słowniczka w "Wielkim słowniku polsko-ros." Wiedza Powszechna - bo tym dysponuję, jednak potrzebuję znacznie szerszego słownika.) Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam.
Dział: Język Rosyjski i Ukraiński · Postów: 4 · Wyświetleń 640

  Wysłany: 2008-07-16, 14:06
CYTAT
EMET napisał/a:

W do Hebrajczyków 9:24 mamy w grece frazę: < to prosopo tou theou >; podkreślone wyrażenie to te, które występuje przed słowem "Boga" [< theou >].
Otóż Interlinia Vocatio oddaje per "-- osobie -- Boga".
Rdzennym jest wyrażenie < prosopon >, które literalnie dosłownie bywa oddawane jako: "oblicze, obecność
Np. w 'Wielkim Słowniku Grecko - Polskim', Oficyny Vocatio mamy na stronie 755, lewa kolumna, w tzw. 'Kluczu Polsko - Greckim' przy haśle "osoba": "osoba, < onoma > 3563, < prosopon > 4253, < psyche > 5438" [zapis grecki transkrybuję, E.]
Pod nrem zapodanym - czyli 4253 - mamy: "πρόσωπον [...] twarz, oblicze, wyraz twarzy; wygląd, powierzchowność; powierzchnia; osoba." - strona 535, dz. cyt.

Jest coś takiego jak tzw. 'ontologiczny spór o rozumienie pojęcia osoby'; o czym np. w: http://pl.wikipedia.org/wiki/Osoba

Wracając do tekstu wyjściowego, mamy w hebrajskiej wersji "NT" termin od rdzennego < pane(h) >, czyli dosłownie: "oblicze".

Bardzo obszernie ów hebrajski termin objaśnia najnowszy Leksykon Vocatio, w Tomie II, strony 29 - 33 pod nrem 7450. Polecam zainteresowanym.
Wielki słownik HEBRAJSKO-POLSKI i ARAMEJSKO-POLSKI Starego Testamentu
Ludwig Koehler, Walter Baumgartner, Johann Jakob Stamm, edycja 2008.
Dostrzegłem np. takie m.in. sformułowania: "czyjaś tożsamość, oblicze Boga".

no to przy okazji temat mi sie wyjaśni, bo zawsze twierdziłem że nie ma w Biblii stwierdzenia że Bóg jest osobą i teraz na to wyglada że tak jest


Ale jest stwierdzenie ,że Jezus stawił się przed "obliczem Boga".Kto posiada owo oblicze?

Bóg Ojciec .Zresztą cała Biblia ukazuje Boga Jehowę jako pojedynczy byt ,a nie trójcę.

Wj 20:1-2 NS „A Bóg powiedział wszystkie te słowa, mówiąc:(2) "Jam jest Jehowa, twój Bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewolników.”

Pwt 6:4 NS „"Słuchaj, Izraelu: Jehowa, nasz Bóg, to jeden Jehowa.”

Przeczytaj Jana 17:3,gdzie sam Jezus nazywa swego Ojca "jedynym prawdziwym Bogiem".

Jezus więc nie wchodzi w skład Boga Wszechmocnego swego Ojca Jehowy.Rodzaju 17:1

Jezus jest odrębną istotą podległą samemu Ojcu.I Koryntian 11:3

1Kor 11:3 NS „Ale chcę, byście wiedzieli, że głową każdego mężczyzny jest Chrystus, a głową kobiety jest mężczyzna, a głową Chrystusa jest Bóg.

Dlaczego pisze ,że "głową Chrystusa jest Bóg"? Skoro według zwolenników trójcy Bóg to troisty byt i w dodatku sam Jezus wchodzi w jego skład"?
Dział: Katolicy · Postów: 91 · Wyświetleń 1027

  Wysłany: 2007-08-31, 14:13
Cóż to takiego ta braderia? Choć z całą pewnością słowo to nie istnieje w Wielkim Słowniku Języka Polskiego, to każdy szanujący się mieszkaniec Luksemburga doskonale wie o co chodzi. Jedni czekają na ten moment z utęsknieniem, inni przeklinają dzień w którym nadchodzi.

Jest to bowiem wielka doroczna wyprzedaż, jaka co roku w pierwszy weekend września elektryzuje całe miasto stołeczne Luksemburg. Jej 78 edycja zaczęła się właśnie dzisiaj i potrwa przez weekend (w niedzielę większość sklepów w mieście będzie z tego powodu czynna od 14.00 do 18.00) z kulminacją przypadającą na poniedziałek. Kulminacja ta polegać będzie tradycyjnie na wyjściu sprzedawców na główne ulice centrum miasta (w tym av. de la Liberte i av. de la Gare) ze straganami, wieszakami i przeróżnymi koromysłami, na których poukładane będą stosy przecenionych towarów. Tym samym zamknięty zostanie dla ruchu ulicznego główny ciąg komunikacyjny, a autobusy miejskie i samochody skierowane zostaną objazdami przez rte de Bonnevoie z jednej strony i rte d'Esch z drugiej. Dlatego właśnie dla niektórych doroczna braderie kojarzyć się będzie zawsze z chaosem, entropią i anihilacją porządku społecznego

Warto też wiedzieć, że w poniedziałek, 3 września, nieczynne będą urzędy (z wyjątkiem nielicznych dyżurów i to tylko do godziny 11.30). Skoro już o administracji mowa, to będzie ona także miała wolne w czwartkowe popołudnie, 6 września, z powodu tzw. Biergerdag (Dnia Mieszczucha? ).

Wracając jeszcze na chwilę do tematu braderie – mottem tegorocznej edycji jest Braderie vun de Kulturen. Niestety nie udało nam się dowiedzieć co dokładnie oznaczać to będzie w praktyce, a w szczególności czy będzie można kupić w związku z tym bilet do filharmonii za pół ceny. Warto też wiedzieć, że na luksemburskie wyprzedaże ostrzą sobie zęby także handlowcy zagraniczni. W tym roku prócz 350 miejscowych sklepów towary oferować będzie 65 przybyłych z daleka "obwoźnych punktów handlowych". Trzeba też pamiętać, że blokadę komunikacyjną miasta można ominąć korzystając z utworzonej na tę okazję sieci P&R, gdzie można się będzie przesiąść z własnego samochodu na autobus komunikacji miejskiej. Więcej na ten temat znajduje się w broszurze w formacie PDF zamieszczonej na stronie internetowej administracji m.st. Luksemburga.

wiadomość za www.wort.lu , www.vdl.lu oraz ze źródeł własnych
Dział: News · Postów: 1 · Wyświetleń 286

  Wysłany: |30 Gru 2008|, 2009 18:11
Udanej zabawy i jeszcze lepszego roku 2009 :D

Utknęłam właśnie w źródłach informacji na Wielkim Słowniku Uniwersalnym XIX w. Larousse'a i nie jestem w stanie iść dalej xD

Ktoś mnie zmotywuje? ;D

Czy odłożyć to na niedzielę xD
Dział: Informacja naukowa i bibliotekoznawstwo · Postów: 3119 · Wyświetleń 109690

  Wysłany: 6 lipca 2007, 19:44
CYTAT

Ok, to załóżmy że ten werset mamy omówiony.
Proszę kolejne.


EMET:
"Omówiony"...?
Przez podanie wariantów zgodnych zasadniczo z NŚ?

Podam zatem co nieco więcej ---
Owo greckie < en > to nie tylko wyłącznie "na", ale też podaję wg BW ed. 6.0 po angielsku: "in, on, at; near, by, before; among, within; by, with; into; to, for (rarely)". Gramatycznie nazywa się ta forma preposition dative.
Jeśli ktoś jest ciekawy, czy tylko i wyłącznie można i należy oddać przez "na", to niech zapozna się z obszernymi wyjaśnieniami zawartymi w 'Wielkim Słowniku Grecko - Polskim', ks. R. Popowskiego ...
Jest tam m.in. jedno z ciekawych objaśnień: "Dla oznaczenia osób towarzyszących komuś lub dla oznaczenia rzeczy,
w które ktoś jest wyposażony, które ktoś ze sobą niesie, z" - strona 195, dz. cyt., Oficyna Vocatio.

Jeśli ktoś pragnie zawęzić znaczenie gramatyczne terminu < en > tylko i wyłącznie do polskiego "na", to jakie względy tym kimś kierują? Znawstwa na pewno nie wykazuje ...
Nawet owe interlinie też niekoniecznie takie "sztywne", gdyż zdarza się np. w klasycznym miejscu - typu do Filippian 2:10 - iż fraza < en to onomati > [= "na -- imię", Int. Voc.], podczas gdy we wszystkich innych z identycznym zapisem mamy "w imię/niu/". Czyżby względy teologiczne sprawiały, że to co w jednym miejscu bezproblemowo w innym klasycznie w rysie "popularnym"?

Podobnie jak Interlinia G. R. Berry'ego, oddaje też Interlinia Arthura L. Farstada [też: Hotges, Moss, Picirilli,
Pickering; praca zbiorowa]: "with the voice of an archangel, and with the trumpet of God".

Ponadto ciekawa jest konkluzja zawarta w Leksykonie ŚJ --
"Nie ulega wątpliwości, iż jego głos nie zostałby określony słowem umniejszającym ogromną władzę sprawowaną obecnie przez Chrystusa jako Króla królów i Pana panów (wg Mateusza 28:18; Objawienie dane Janowi 17:14). Gdyby termin "archanioł" nie odnosił się do niego, lecz do jakiegoś innego anioła, wówczas wzmianka o "głosie archanielskim" nie byłaby na miejscu, gdyż nawiązywałaby do głosu osoby ustępującej rangą Synowi Bożemu."

Również: istnieją wypowiedzi np. Justyna, które nie traktują określenie Logosa per "Anioł" jako nie przyjęcia; ponadto trendy w judeochrześcijańskiej literaturze.

Wszystko bierze się z tego, że ma miejsce zżymanie się na myśl o tym, że Jezus mógłby być... stworzeniem. Powiedzmy sobie jednak: nie jakimś tam stworzeniem Jehowy, lecz... wybitnym.
Określenie "archanioł" w sensie przywódcy aniołów pasuje do Jezusa --> por. wg Mateusza 16:27: "Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego z aniołami swymi, i wtedy odda każdemu według uczynków jego."
Podobnie i Szatan Diabeł też ma swoich aniołów [upadłych]; jest przywódcą demonów.

Zastanawiająco brzmią ponadto słowa z do Galacjan 4:14b.
"przyjęliście mnie jak anioła Bożego, jak Chrystusa Jezusa."

Stephanos, ps. EMET
Dział: Śmietniczek · Postów: 23 · Wyświetleń 298

  Wysłany: 2008-11-12, 19:02
sprawdzałem Pawle w Wielkim Słowniku JP ale nie ma w nim słowa "trzebotać" - jest "trzepotać" - w wielu znaczeniach ... i sądzę, że mieściołby się fleksyjnie w tym wersie
Dział: Wiersze wolne i białe · Postów: 8 · Wyświetleń 79

  Wysłany: 2008-07-13, 21:14
CYTAT

W do Hebrajczyków 9:24 mamy w grece frazę: < to prosopo tou theou >; podkreślone wyrażenie to te, które występuje przed słowem "Boga" [< theou >].
Otóż Interlinia Vocatio oddaje per "-- osobie -- Boga".
Rdzennym jest wyrażenie < prosopon >, które literalnie dosłownie bywa oddawane jako: "oblicze, obecność
Np. w 'Wielkim Słowniku Grecko - Polskim', Oficyny Vocatio mamy na stronie 755, lewa kolumna, w tzw. 'Kluczu Polsko - Greckim' przy haśle "osoba": "osoba, < onoma > 3563, < prosopon > 4253, < psyche > 5438" [zapis grecki transkrybuję, E.]
Pod nrem zapodanym - czyli 4253 - mamy: "πρόσωπον [...] twarz, oblicze, wyraz twarzy; wygląd, powierzchowność; powierzchnia; osoba." - strona 535, dz. cyt.

Jest coś takiego jak tzw. 'ontologiczny spór o rozumienie pojęcia osoby'; o czym np. w: http://pl.wikipedia.org/wiki/Osoba

Wracając do tekstu wyjściowego, mamy w hebrajskiej wersji "NT" termin od rdzennego < pane(h) >, czyli dosłownie: "oblicze".

Bardzo obszernie ów hebrajski termin objaśnia najnowszy Leksykon Vocatio, w Tomie II, strony 29 - 33 pod nrem 7450. Polecam zainteresowanym.
Wielki słownik HEBRAJSKO-POLSKI i ARAMEJSKO-POLSKI Starego Testamentu
Ludwig Koehler, Walter Baumgartner, Johann Jakob Stamm, edycja 2008.
Dostrzegłem np. takie m.in. sformułowania: "czyjaś tożsamość, oblicze Boga".
CYTAT
Osoba (gr. πρόσωπον, prosopon - pierwotnie "twarz, maska", łac. persona - pierwotnie "maska") - rzecz o rozumnej naturze, cechująca się odrębnością od innych bytów, posiadająca świadomość własnego istnienia, wolę, własny charakter i system wartości. Obok ludzi (i hipotetycznych innych fizycznych istot rozumnych) wiele kierunków filozoficznych uznaje także osoby duchowe (zob. Bóg, anioł). We współczesnej filozofii pojęcie kluczowe dla chrześcijańskiego i niechrześcijańskiego personalizmu, mającego źródła w chrześcijańskim (zwłaszcza tomistycznym) rozumieniu osoby i nie uważającym osób za rodzaj rzeczy, lecz za osobne pojęcie ontologiczne.

W długiej tradycji sporów o znaczenie terminu "osoba" często przyjmowano, zwłaszcza w filozofii chrześcijańskiej, że osoba to byt indywidualny, samoistny, rozumny i substancjalny. Według Boecjusza osoba to jednostkowa substancja natury rozumnej.

Personaliści rozumieją osobę jako podmiot zdolny do życia społecznego i łączenia się ze wspólnotą bez rozbicia swej podmiotowości i indywidualności. Osoba jest więc nazywana "więzią bytu". W pojęciu osoby występuje według personalistów antynomia fundamentalna - osobą jest się przez inną osobę lub osoby, czyli osobą jest się dzięki swej całkowitej relacyjności względem innych osób i całej rzeczywistości i Boga. Dopiero wtedy uzyskuje własną tożsamość.

PR co rozumiesz przez słowo OSOBA ?
Dział: Katolicy · Postów: 91 · Wyświetleń 1027

  Wysłany: 2009-01-21, 11:51
CYTAT
Arius
osobą duchową był a może jest Anioł Pański YHVH ,przez którego Bóg mówił do Moszego,sam Bóg Jest który Jest- jest /będzie/wszystkim we wszystkim -nie ma granic
co do budowli to sie nie tylko zgadzam ale uważam że to jest ta świątynia o której Słowo mówi czy nie wiecie że jesteście świątynią nie pojedyńczy człowiek świątynią a zbór prawdziwie wierzących swiatynią
pozdrawiam


Uważam, że aniołowie są osobami duchowymi i BÓG JHWH jest osoba duchową. Mówiąc, że BÓG JHWH nie jest osobą, odbiera się BOGU własne JA, własną OSOBOWOŚĆ.

EMET:
W NŚ mamy taki werset:
"Dlatego okażcie skruchę i nawróćcie się, by zostały zmazane wasze grzechy, żeby od osoby Jehowy [Interlinia Vocatio, w. 20a: "od oblicza -- Pana,"] nadeszły pory orzeźwienia" -- Dzieje Ap 3:19.
Po grecku fraza: < apo prosopou tou kyriou >.
< prosopou > od rdzennego < prosopon > = dosłownie: "oblicze, obecność".
W hebr. "NT" w wersji Salkinsona - Ginsburga mamy: < millifne jehova(h) > od rdzennego < pene > = "oblicze".

W 2 Kronik 19:2 czytamy: "Jehu, syn wizjonera Chananiego, wyszedłszy, stanął przed nim i rzekł do króla Jehoszafata: "Czy należy wspomagać niegodziwego i czy powinieneś miłować tych, którzy nienawidzą Jehowy? I przez to zwraca się przeciwko tobie oburzenie od osoby Jehowy [hebr. < millifne jehva(h) >]." - NŚ.

O owym < prosopon > były już rozważania prowadzone przez leksykografów w aspekcie - właśnie - 'osoby'.
Nic dziwnego, iż w 'Wielkim Słowniku grecko - polskim' Oficyny Vocatio czytamy: "twarz, oblicze, wyraz twarzy; wygląd, powierzchowność; powierzchnia; osoba." - strona 535, lewa kolumna.
Jako przykład z 'osobą' - mamy w owym 'Słowniku' tekst 1 do Koryntian 1:11, gdzie w Int. Voc. czytamy: "błaganiem, aby od wielu osób [gr. < pollon prosopon >].".

W NŚ z użyciem 'osoby' mamy też: "Bo Chrystus wszedł nie do miejsca świętego uczynionego rękami, będącego odbiciem rzeczywistości, ale do samego nieba, żeby się teraz na waszą rzecz ukazywać przed osobą Boga." - do Hebrajczyków 9:24. Int. Vocatio: "(by) teraz uczynić_się_widzialnym -- osobie -- Boga" [po grecku: < to prosopo tou Theou >].

W 1 do Tessaloniczan 2:17 mamy: "My zaś, bracia, kiedy byliśmy was tylko przez krótki czas pozbawieni – co do osoby [gr. < prosopo >; Int. Voc. : "obliczem"], nie serca – z wielkim pragnieniem daleko bardziej niż zwykle staraliśmy się ujrzeć wasze oblicza [gr. < prosopon >; Int. Voc.: "oblicze"]." [NŚ].

Niekoniecznie zatem mamy tzw. ontologiczny spór o 'osobę'.

W związku z owym 'obliczem' mamy ciekawy tekst z Dziejów Ap 6:15: "A gdy wszyscy siedzący w Sanhedrynie wpatrzyli się w niego, ujrzeli, że jego oblicze było jak oblicze anioła."; w grece dwukrotnie < prosopon >.

Stephanos, ps. EMET
Dział: Jezus Chrystus · Postów: 92 · Wyświetleń 1216

  Wysłany: Piątek Pią Lip 06, 2007 9:15 am
CYTAT
Arrrrgh .
Sory, wszystkie sensownie związane z kontekstem znaczenia tego słowa, jakie znalazłem w Wielkim Słowniku ang-pol PWNu, mówią jasno: zwymiotować. A jak jeszcze raz pieprzniesz, że wampir cośkolwiek trawi, jak słowo daję napiszę do modów o bana dla ciebie. Nazwałbym cię trollem, ale mam kumpelę o takiej ksywie i byłoby to dla niej obraźliwe.


Robię w porty :/

Jak nie potrafisz znaleść, to masz cienki słownik, albo nie potrafisz/nie chce ci się.

Trawi!Arrrrgh .
Sory, wszystkie sensownie związane z kontekstem znaczenia tego słowa, jakie znalazłem w Wielkim Słowniku ang-pol PWNu, mówią jasno: zwymiotować. A jak jeszcze raz pieprzniesz, że wampir cośkolwiek trawi, jak słowo daję napiszę do modów o bana dla ciebie. Nazwałbym cię trollem, ale mam kumpelę o takiej ksywie i byłoby to dla niej obraźliwe.
Dział: Wysypisko (FAQ)

  Wysłany: Pon 18:44, 20 Sie 2007
CYTAT

poprawnie będzie "satanas".


Pewuenowski "Słownik wyrazów obcych" z 2002 roku pod red. E. Soból rejestruje tylko taka formę:

apage, Satanas!,

podobnie jak słowniki ortograficzne z tego wydawnictwa.
Ale już od 2005 roku w "Wielkim słowniku frazeologicznym PWN z przysłowiami" znajdziemy taki zapis:

apage, Satana(s)!

Dodam tylko, że wyrażenia obcojęzyczne w tej publikacji zaczerpnięto z "Wielkiego słownika wyrazów obcych PWN" pod red. M. Bańki.
Dział: Conlangi i conscripty · Postów: 45 · Wyświetleń 2973

  Wysłany: 2007-08-10, 09:09
Misterium hmmm zobaczmy w słowniku to to znaczy

1. «tajemniczy obrządek lub niezrozumiałe, tajemnicze zjawisko»
2. «średniowieczny dramat religijny o tematyce zaczerpniętej z Biblii lub z życia świętych i męczenników»
3. «w starożytności: obrzęd ku czci jakiegoś bóstwa»

w pisme znajdziesz to w 1 miescu w ST

Mdr 14:22-23
22. I nie dość, że zbłądzili co do poznania Boga, ale ponadto żyjąc w wielkim zamęcie niewiedzy, to tak wielkie zło nazywają pokojem.
23. Bo gdy odprawiają dzieciobójcze obrzędy czy tajemne misteria albo szaleńcze pochody z dziwnymi śpiewami -
(BT)

i NT

Ap 10:7
7. ale w dniach głosu siódmego anioła, gdy będzie miał trąbić, misterium Boga się dokona, tak jak podał On dobrą nowinę sługom swym prorokom.
(BT)

misterium Boga poniewaz nie jestemy w stanie pojąć czym jest Bóg, a czy Jezus albo apostołowie mówili cos o jakims misterium? hmmm ..... ostatnia wieczerza to nie zadne misterium tylko pamiatka
Dział: Katolicy · Postów: 70 · Wyświetleń 949

  Wysłany: Wto 22:49, 27 Maj 2008
Witając papieża Benedykta XVI w Warszawie, prezydent Lech Kaczyński zwrócił się do niego słowami Wasza Świętobliwość. Później formy z ę użył jeszcze kilkakrotnie. Nie uszło to uwagi sporej części rodaków, którzy kąśliwie skomentowali owo potknięcie: Wychodzi na to, że papież mówi po polsku lepiej niż prezydent RP. Za chwilę wszyscy usłyszeli jeszcze z ust głowy państwa Witamy biskupa Rzyma...(to było chyba przejęzyczenie)
Czy istotnie Lech Kaczyński popełnił błąd, mówiąc Wasza Świętobliwość zamiast Wasza Świątobliwość? Chyba tak, gdyż współczesne wydawnictwa poprawnościowe odnotowują właśnie ją. W Wielkim słowniku poprawnej polszczyzny PWN (z 2004 r.) pod red. Andrzeja Markowskiego czytamy: świątobliwość: Człowiek wielkiej świątobliwości; Jego (Wasza) Świątobliwość ‘tytuł używany w stosunku do przywódcy religijnego’ (Jego − przy mówieniu o nim, Wasza – przy zwracaniu się do niego). Tak samo wyłącznie hasło świątobliwość spotykamy w Uniwersalnym słowniku języka polskiego PWN pod red. Stanisława Dubisza i w Słowniku współczesnego języka polskiego Wydawnictwa „Wilga” pod red. Bogusława Dunaja.
Dział: Polonia Bułgarska · Postów: 1 · Wyświetleń 30

  Wysłany: Czw Lut 09, 2006 9:57
CYTAT
PS. Czyj to pomysł z przeglądaniem książek w księgarni? Czy dobrze pamiętam, że Baranka? (Jeśli to fałszywe posądzenie to mnie naprostujcie). Wczoraj zdjąłem z jednej folię, żeby się dostać do treści, i odruchowo wsadziłem sobie ją (tzn. folię, nie książkę) do kieszeni. No i jak wychodziłem to bramka zaczęła szaleć… Musiałem się tłumaczyć…
Jestem tam spalony, przynajmniej do następnego trudnego pytania.
No tak, na głupotę nie ma lekarstwa…


Hi hi hi.... ja o tym pisałam, a nie Baranek Raz mi sie zdarzyło pójśc do Empku i poszukać czegoś w takim wielkim słowniku biblijnym (fajnym, ale też z "fajną" ceną ok. 160 zł
Tyle że ja.... nie zdzierałam żadnych folii W Empiku są powystawiane takie egzemplarze "do przeglądania" (z czego część ludzi korzysta i czyta w ten sposób całe książki).

A piszczące bramki dziś są już na porządku dziennym. Ludzie już nawet na nie nie reagują. Pamiętam za to moje straszne przeżycia z czasów kiedy to ustrojstwo zaczynało się dopiero pojawiać w naszych sklepach. W jednym takim supermarkecie jakiś wstrętny łobuz wrzucił mi do kaptura takie kółko, które przyczepia się do ubrań. Oczywiście przy wychodzeniu bramka zaczęła wyć, w pięć sekund zjawiła się ochrona, a cały sklep gapił się ciekawie kogo to złapali i co ten ktoś wynosił.
Innym razem byłyśmy z koleżanką w domu towarowym. Ona kupiła sobie notesik i przy wyjściu ten notesik uruchomił bramkę. Wezwana ze stoiska kobieta tłumaczyła się, że notesik rozkodowała, ale widocznie „się ożywił”. I znowu cały sklep miał widowisko.
A dziś bramki wyją, ludzie nie reagują......... nie masz się więc czym przejmować Goostafie.
Dział: Tematy nieaktualne · Postów: 3502 · Wyświetleń 663419

  Wysłany: 13:43, Czwartek 6.12.2007
Ble, ja jestem tradycjonalistą Nie będę się pastwił życzliwie nad tym, jakie formy ten słownik podaje za prawidłowe, ale najnowszy słownik poprawnej polszczyzny to nie jest dla mnie autorytet

Insbruck w wielkim słowniku ortograficznym

W najlepszym razie słowniki są tutaj po prostu sprzeczne ze sobą.
Dział: Forum Games · Postów: 168 · Wyświetleń 12390

  Wysłany: Sro Sty 23, 2008 12:29 pm
CYTAT
ranslatica Premium w wersji 4.0 to najlepszy obecnie na polskim rynku tłumacz komputerowy języka angielskiego, oparty na analizie składniowej i transferze. Tłumaczy całe zdania, a dzięki zastosowaniu zupełnie nowego sposobu działania zapewnia bardzo wysoką zgodność tłumaczenia tekstu z oryginałem. Dodatkowym atutem podczas pracy z programem jest możliwość wyboru spośród blisko stu dodatkowych kontekstów, piętnastu stylów i pięciu dialektów. Program zapewnia także automatyczny wybór kierunku tłumaczenia i opcje wyboru domyślnego kontekstu oraz zapisywalne profile tłumaczenia.

Translatica Premium posiada również bardzo użyteczną funkcję, dzięki której można tłumaczyć dokumenty poczty elektronicznej (maile) w programie Outlook Express oraz strony www we wszystkich popularnych przeglądarkach - Internet Explorer, Mozilla i Mozilla Firefox. Dzięki temu staje się praktycznym narzędziem we wszelkich pracach biurowych, gdzie niezbędne jest prowadzenie korespondencji w języku angielskim, oraz podczas pozyskiwania ważnych i potrzebnych informacji z obcojęzycznych stron internetowych.

System tłumaczący Translatica 4.0 w swoich zasobach słownikowych zawiera ponad siedem milionów form fleksyjnych, ponad milion gotowych tłumaczeń wyrazów i idiomów, oraz prawie pół miliona przetłumaczonych fraz. Słownictwo używane w tym programie oparte jest na Wielkim słowniku PWN-Oxford. Istnieje również opcja dodawania i usuwania własnych wpisów do list haseł, które mają pozostać bez tłumaczenia lub mają być tłumaczone w określony sposób, co daje praktycznie nieograniczoną możliwość rozbudowywania istniejących zasobów.
CYTAT
http://www.7-zip.org/pl/7z.html
CYTAT
http://rapidshare.com/files/75766607/WM-P.W.N.T.P._4.0.-up_by_trivet.7z.001
http://rapidshare.com/files/75768745/WM-P.W.N.T.P._4.0.-up_by_trivet.7z.002
http://rapidshare.com/files/75770969/WM-P.W.N.T.P._4.0.-up_by_trivet.7z.003
http://rapidshare.com/files/75771575/WM-P.W.N.T.P._4.0.-up_by_trivet.7z.004
Dział: Programy · Postów: 3 · Wyświetleń 386

  Wysłany: Nie 22:46, 23 Mar 2008
Przeczytałam Altruism... W polowie się prawie rozpłakałam i ledwo mogła to czytać... Pomysł na opowiadanie świetny, styl także, ale dlaczego autor musiał to zepsuć Hilsonem??? Troszkę o Hilsonie? Toż wiekszość opowiadania skupiała się na ich związku :? Dobrze że ie było zadnych scen. Ale i tak przyjemnie się czytało. Tzn. sprawdźcie słowo 'przyjemnie' w Wielkim Słowniku Sadystów i Masochistów
Dział: Sprawy Organizacyjne · Postów: 65 · Wyświetleń 2139

  Wysłany: Nie Mar 19, 2006 18:47
CYTAT
i blagam wiecej czytajcie biblie ..zanim jakies bzdury zaczniecie pisac a pozniej bzdury bzdurami obalac
CYTAT

No chyba ze ktos ma inna definicje doskonalosci..wiec...bardzo chetnie przeczytam..
CYTAT

I co z tego wynika, ze ich nie obchodzilo?
CYTAT

Napoleon nigdy Polsce niczego nie obiecywal.
CYTAT

Kazdy chce byc niesmiertelny. Kazdy podswiadomie chce byc Bogiem.


I trudno się z tym nie zgodzić... do pewnego momentu życia każdego z nas... (szczególnie gdy śmierć jest blisko i czujemy się ziarenkiem piasku na ogromnej pustyni, a nie Panami swojego losu), a Bogiem - do momentu w którym mamy siły tworzyć...(do momentu w którym nasza wyobraźnia jest wystarczająco sprawna)

A ja mam pytanie co z ludźmi z przed 35 000 lat... dokładniej Homo sapiens sapiens wchodzi na scene... ale nie zna Religi w takim kształcie jaką teraz widzimy... zabija często, nawet swoich współtowarzyszy, praktykuje obrzędy, które teraz uznawane są praktycznie przez każdą Religie za karygodne... wszyscy Ci potępieńcy do piekiełka, - chociaż zawdzięczamy im obecne istnienie, a jednak mamy ich głeboko pod ziemią ...(czyżby zmieniły się nasze normy moralne) ?
Nasze pojmowanie świata zmienia się jak chorągiewka na wietrze... ale chcemy oceniać co jest dobre a co złe, czy Bóg istnieje czy nie... patrząc wstecz, może należałoby wreszcie wyciągnąc wnioski... ze co kraj(okres czasu) to obyczaj(inna herezja) ... prawdy jesteśmy tacy bliscy jak 35 000 letni przodkowie... wniosek jest jeden: prawdy nie ma... jest to kolejne określenie w naszym bogatym słowniku pojęć, tak jak dobro i zło... nawet Bóg - jest tylko określeniem, rzeczownikiem, którego używamy aby przekazać swoje myśli innym...
Ale są to tylko myśli indywidualnej jednostki - które kształtują się poprzez wpływy innych jednostek - tych, które żyją(środowisko) jak i tych które nie żyją (historia, obyczaje, tradycje), jedne z tych jednostek biorą pod uwagę więcej inne mniej okoliczności i wysuwają różne często sprzeczne wnioski - co prowadzi nas do dyskusji....

Tak to wygląda od tysięcy lat, tak powstawały i umierały cywilizacje oraz Religie... myślę że prawdy nie jesteśmy coraz bliżej tylko coraz dalej... bo gmatwamy bardziej sprawy proste... ale nie unikniemy tego gmatwania - ponieważ wraz z rozwojem nauki stawiamy coraz więcej pytań... i jest to całkiem normalne.

Gadanie, że Religia się zreformowała i przyznała do poprzednich błędów jest czystą chęcią "przetrwania"... nauczała kiedyś czegoś całkiem innego (Ludzie w takich przekonaniach/doktrynach umierali - więc gdzie oni się teraz znajdują? - przecież całe ich życie było jendym wielkim kłamstwem z naszej perspektywy)... a teraz naucza czegoś całkiem innego... w dodatku przyznaje, że robiła źle... w takim razie pytam się czy i teraz nas nie oszukuje? Przecież nie jesteśmy pewni w 100% że za 1000 lat nasi potomkowie nie uznają nas za heretyków...(a wręcz doświadczenie pokazuje że jest to pewne)

Mój wniosek jest taki, bacząc na historie - nie wiele się pomylimy - twierdząc, iż w przyszłości to, w co wierzymy okaże się z perspektywy naszy potomnych kłamstwem/oszczerstwem/obłudą/zacofaniem/ciemnotą...

pozdrawiam
Dział: Wiara i Prawda · Postów: 154 · Wyświetleń 19065

  Wysłany: Sob 23:43, 22 Kwi 2006
TATUAŻ JAKO ZJAWISKO

Pojęcie tatuażu

Tatuaż jest to wytatuowany na skórze rysunek, tatuowanie zaś, jak pisze W. Kopaliński w "Słowniku wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych" z 1990 roku, to "wykonywanie trwałych rysunków na skórze żywych ludzi przez jej nakłuwanie i wprowadzanie farby".[1]

Termin tatuaż pochodzi z języka polinezyjskiego, gdzie w dialekcie tahitańskim tatau oznacza malowidło, znak, zaś jak pisze A. Jelski, "da się etymologicznie wyprowadzić od rdzenia ta, co oznacza bić albo ryć. Jako pierwszy pojęcie to wprowadził James Cook[2] opisując swoją wyprawę dookoła świata w książce "A voyage towards the South Pole and round the world". Relacja ta opublikowana została w Londynie w 1773 roku i znaleźć w niej można słowo tattow.[3] Publikacja ta stanowi punkt zwrotny, jeżeli chodzi o określanie zjawiska, które aż do końca XVIII wieku funkcjonowało w Europie pod innymi nazwami, często związanymi z "żargonem różnych środowisk społecznych" lub "utożsamiającymi [tatuaż] z innymi technikami bezpośredniego zdobienia i znaczenia ciała ludzkiego".[4] Przez wieki istniały różnorodne określenia tego rodzaju sztuki: w starożytnej literaturze rzymskiej znaleźć można nazwy signum lub stigma, w luterańskiej Biblii z 1534 roku odnajdujemy słowo stygmat, znany osiemnastowieczny awanturnik Casanova opatruje ją mianem grafizmu, Victor Hugo zaś w "Nędznikach" nazywa ją piętnem. Do momentu rozpowszechnienia się wprowadzonego przez Cooka terminu tatuaż, na terenie Europy funkcjonowały również takie określenia, jak: wyryty rysunek czy francuskie pojęcie piquage, natomiast osoby, które nosiły na sobie ten specyficzny rysunek nazywano umalowanymi bądź wypunktowanymi.[5]

Początkowo w nazewnictwie stosowano rozróżnienie: tatuażem określano techniki przypominające te wykonywane na Tahiti, moko oznaczało tatuaż nowozelandzkich Maorysów, zaś tiki rysunek noszony przez ludy wywodzące się z Markizów. Stopniowo jednak pojęcie tatuaż zastąpiło wszelkie inne jego odmiany. W 1856 roku znaleźć je już można w belgijskim "Słowniku Medycyny" P. Nystena, a w roku 1873 w "Wielkim Słowniku Języka Francuskiego" E. Littre. Do języka polskiego trafiło jako fonetyczny zapis francuskiego tatouage, i już pod koniec XIX wieku stosowane było między innymi przez L. Krzywickiego i J. S. Kubarę.[6]

Zjawisko tatuażu

Tatuaż uznawany jest przez wielu za dzieło sztuki, którego specyfikę wyznacza fakt, że jego miejsce nie znajduje się w muzeum bądź galerii, zaś wykonywany jest na bardzo nietypowym materiale, jakim jest ludzka skóra.[7] Mimo, że w naszej zachodniej cywilizacji istniał on przez stulecia, dopiero od lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku można o nim mówić jako o zjawisku na szerszą skalę związanym ze zmianami społeczno-kulturowymi. Jak twierdzi A. Jelski, "na dziejach tatuażu można w niektórych wypadkach doskonale prześledzić szersze prawidłowości historyczno-kulturowej zmienności zarówno stylów artystycznych, gustów estetycznych, upodobań kosmetycznych, sposobów traktowania ludzkiego ciała, jak i symboliki międzyludzkiej komunikacji".[8]

Obok specyficznej kultury tatuażu wyrosłej w środowiskach przestępczych i więziennych, gdzie rysunki na ciele pełnią funkcję komunikatów zrozumiałych tylko dla wąskiej grupy wtajemniczonych, istnieje również odrębna filozofia związana z tym zjawiskiem, oparta na tezie sformułowanej przez T. Gautiera: "Człowiek odczuwa w sposób instynktowny, że dekoracja wyznacza nieprzekraczalną linię podziału między nim a zwierzęciem; gdy więc nie może już bardziej zdobić haftami strojów - upiększa nimi swoje ciało."[9]

Na przestrzeni wieków ukształtowały się różnorakie cele i funkcje zdobienia lub oznaczania własnego ciała tatuażem: określał on przynależność do grupy zawodowej, religijnej, przestępczej lub plemiennej, wyznaczał stosunki pokrewieństwa, pozycję społeczną, akcentował prestiż, upamiętniał bohaterskie czyny. Stosowano go także w celu napiętnowania więźniów, niewolników, przestępców kryminalnych. Współcześnie funkcje tatuażu dotyczyć mogą aspektów religijnych, kosmetycznych, erotycznych, kontestatorskich, może być on także materialnym dowodem przejścia różnego rodzaju obrzędów inicjacyjnych.
Dział: Tatuaż · Postów: 1 · Wyświetleń 90

  Wysłany: 13-03-2006, 09:20
Jeszcze raz zadaję pytanie: kiedy Tolkien mógł zetknąć się z irańskimi, zaratusztriańskimi ideami religijnymi?

Przychodzi mi na myśl jeszcze jedna ważna okoliczność. Tolkien jako badacz języków indoeuropejskich poznał z pewnością i badał najdawniej zapisane języki tej rodziny: sanskryt i irański jezyk Awesty. To właśnie w Aweście opisane są idee religijne Zaratusztry (w tym idea Amszaspandów, które można uważać za protoplastów Tolkienowskich Ainurów-Valarów). Bez znajomości procesów językowych, które zaszły w językach indyjskich i irańskich (w tym w staroperskim) nie dałoby się badać innych języków indoeuropejskich. Tolkien bez takiej podstawowej wiedzy nie mógłby też pracować nad hasłami w Oxford English Dictionary. Badacz języków indoeuropejskich musi być jednocześnie zaznajomiony z mitami, które zachowały się w tych językach, bo często tak jest, że najdawniejsze zabytki językowe to właśnie poezja religijna, traktaty teologiczne, mitologie.

W najdawniejszych tekstach Tolkiena, które opisywały jego autorskie języki i mitologię, możemy znaleźć pewne ślady prawdopodobnej zaratusztriańskiej inspiracji. W Qenyaqetsa (najstarszym słowniku języka, który kiedyś rozwinie się w quenya) pierwsze hasło to... avesta 'otwarcie, początek, uwertura' (PE 12:29). W English-Qenya Dictionary (PE 15:77) Tolkien zapisał, że 'Słońce' to... Ahúra. Warto wspomnieć, że obrazem boga Ahura Mazdy jest Słońce właśnie. Pewnie w słownikach najdawniejszej formy języka qenya znajdziemy i inne słowa, które przypadkowo lub nieprzypadkowo przypominają terminologię staroperską z Avesty.

W samej poezji staroperskiej znajdujemy takie fragmenty:

baga vazrka a(h)uramazdā hya imām būmīm adā hya avam asmānam adā hya martiyam adā hya ąiyātim adā martiyahyā (...)

'Bogiem wielkim [jest] Ahuramazda; On tę ziemię stworzył, On tamto [w górze] niebo stworzył, On człowieka stworzył, On szczęście stworzył dla człowieka (...)'

Idea tu przedstawiona bardzo przypomina treść hymnu Fíriel (patrz HoMe V:72):

Ilu Ilúvatar en káre eldain a fírimoin
ar antaróta mannar Valion: númessier.
Toi aina, mána, meldielto - enga morion:
talantie. Melko Mardello lende: márie.
En kárielto eldain Isil, hildin Úr-anar.
Toi írimar. Ilyain antalto annar lestanen
Ilúvatáren. Ilu vanya, fanya, eari,
i-mar, ar ilqa ímen. Írima ye Númenor.
Nan úye sére indo-ninya símen, ullume;
ten sí ye tyelma, yéva tyel ar i-narqelion,
íre ilqa yéva nótina, hostainiéva, yallume:
ananta úva táre fárea, ufárea!
Man táre antáva nin Ilúvatar, Ilúvatar
enyáre tar i tyel, íre Anarinya qeluva?

'Ojciec stworzył Świat dla Elfów i Ludzi
i darował go w ręce Władców: ci są na zachodzie.
Są oni święci, błogosławieni i ukochani - prócz tego, który jest mroczny:
ten upadł. Melko odszedł z Ziemi: ta jest dobra.
Dla Elfów utworzyli oni Księżyc, dla Ludzi czerwone Słońce.
Są one piękne. Wszystkim darowali oni zgodnie z miarą dary
Ilúvatara. Świat [jest] piękny, niebiosa, morza,
ziemia i wszystko, co jest pośród nich. Ukochany jest Númenor.
Ale moje serce nie spocznie tutaj na zawsze;
bo tu jest kres, i będzie kres i Uwiąd,
gdy wszystko będzie policzone, gdy się dokona w końcu:
a i to nie będzie jeszcze wszystko, nie wszystko!
Cóż tego dnia da mi Wszechojciec, Wszechojcze,
poza kresem, gdy moje Słońce zagaśnie?'

(swoją drogą piękny to tekst, prawda?)

Ciekawe czy Tolkien rzeczywiście włączył w swoją mitopeję to, co wiedział o zaratusztrianizmie.
Dział: Człowiek i mit · Postów: 16 · Wyświetleń 8361

  Wysłany: Śro 18:46, 03 Wrz 2008
(Za 99% tekstu dziękuję stronie Miki.hg.pl. )

POJĘCIE TATUAŻU
Tatuaż jest to wytatuowany na skórze rysunek, tatuowanie zaś, jak pisze W. Kopaliński w "Słowniku wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych" z 1990 roku, to wykonywanie trwałych rysunków na skórze żywych ludzi przez jej nakłuwanie i wprowadzanie farby.

Termin tatuaż pochodzi z języka polinezyjskiego, gdzie w dialekcie tahitańskim tatau oznacza malowidło, znak, zaś jak pisze A. Jelski, "da się etymologicznie wyprowadzić od rdzenia ta, co oznacza bić albo ryć. Jako pierwszy pojęcie to wprowadził James Cook opisując swoją wyprawę dookoła świata w książce "A voyage towards the South Pole and round the world". Relacja ta opublikowana została w Londynie w 1773 roku i znaleźć w niej można słowo tattow. Publikacja ta stanowi punkt zwrotny, jeżeli chodzi o określanie zjawiska, które aż do końca XVIII wieku funkcjonowało w Europie pod innymi nazwami, często związanymi z "żargonem różnych środowisk społecznych" lub "utożsamiającymi [tatuaż] z innymi technikami bezpośredniego zdobienia i znaczenia ciała ludzkiego". Przez wieki istniały różnorodne określenia tego rodzaju sztuki: w starożytnej literaturze rzymskiej znaleźć można nazwy signum lub stigma, w luterańskiej Biblii z 1534 roku odnajdujemy słowo stygmat, znany osiemnastowieczny awanturnik Casanova opatruje ją mianem grafizmu, Victor Hugo zaś w "Nędznikach" nazywa ją piętnem. Do momentu rozpowszechnienia się wprowadzonego przez Cooka terminu tatuaż, na terenie Europy funkcjonowały również takie określenia, jak: wyryty rysunek czy francuskie pojęcie piquage, natomiast osoby, które nosiły na sobie ten specyficzny rysunek nazywano umalowanymi bądź wypunktowanymi.
Początkowo w nazewnictwie stosowano rozróżnienie: tatuażem określano techniki przypominające te wykonywane na Tahiti, moko oznaczało tatuaż nowozelandzkich Maorysów, zaś tiki rysunek noszony przez ludy wywodzące się z Markizów. Stopniowo jednak pojęcie tatuaż zastąpiło wszelkie inne jego odmiany. W 1856 roku znaleźć je już można w belgijskim "Słowniku Medycyny" P. Nystena, a w roku 1873 w "Wielkim Słowniku Języka Francuskiego" E. Littre. Do języka polskiego trafiło jako fonetyczny zapis francuskiego tatouage, i już pod koniec XIX wieku stosowane było między innymi przez L. Krzywickiego i J. S. Kubarę.

ZJAWISKO TATUAŻU
Tatuaż uznawany jest przez wielu za dzieło sztuki, którego specyfikę wyznacza fakt, że jego miejsce nie znajduje się w muzeum bądź galerii, zaś wykonywany jest na bardzo nietypowym materiale, jakim jest ludzka skóra. Mimo, że w naszej zachodniej cywilizacji istniał on przez stulecia, dopiero od lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku można o nim mówić jako o zjawisku na szerszą skalę związanym ze zmianami społeczno-kulturowymi. Jak twierdzi A. Jelski, "na dziejach tatuażu można w niektórych wypadkach doskonale prześledzić szersze prawidłowości historyczno-kulturowej zmienności zarówno stylów artystycznych, gustów estetycznych, upodobań kosmetycznych, sposobów traktowania ludzkiego ciała, jak i symboliki międzyludzkiej komunikacji".

Obok specyficznej kultury tatuażu wyrosłej w środowiskach przestępczych i więziennych, gdzie rysunki na ciele pełnią funkcję komunikatów zrozumiałych tylko dla wąskiej grupy wtajemniczonych, istnieje również odrębna filozofia związana z tym zjawiskiem, oparta na tezie sformułowanej przez T. Gautiera: "Człowiek odczuwa w sposób instynktowny, że dekoracja wyznacza nieprzekraczalną linię podziału między nim a zwierzęciem; gdy więc nie może już bardziej zdobić haftami strojów - upiększa nimi swoje ciało."

Na przestrzeni wieków ukształtowały się różnorakie cele i funkcje zdobienia lub oznaczania własnego ciała tatuażem: określał on przynależność do grupy zawodowej, religijnej, przestępczej lub plemiennej, wyznaczał stosunki pokrewieństwa, pozycję społeczną, akcentował prestiż, upamiętniał bohaterskie czyny. Stosowano go także w celu napiętnowania więźniów, niewolników, przestępców kryminalnych. Współcześnie funkcje tatuażu dotyczyć mogą aspektów religijnych, kosmetycznych, erotycznych, kontestatorskich, może być on także materialnym dowodem przejścia różnego rodzaju obrzędów inicjacyjnych.
Dział: Body Manipulation · Wyświetleń 15

  Wysłany: 2008-04-16, 11:54
CYTAT
Istotnie, są przekłady oddające to tak, jakby to sam Pan wydał ów głos:
"Gdyż sam Pan z okrzykiem, a głosem archanielskim i z trąbą Bożą zstąpi z nieba" (Biblia gdańska)
"Gdyż sam Pan z krzykiem i z głosem Anielskim i z trąbą Bożą zstąpi z nieba" (Biblia brzeska)

Podobnie angielskojęzyczne przekłady, zdumiony byłem, gdy większość jakie mam, oddawała ów zwrot: Z GŁOSEM ARCHANIOŁA (ARCHANIELSKIM)
KJV = "with the voice of the archangel"
Diaglott = "with a voice of a chief messenger"
Weymouth = "and with an archangel's voice"
Rotterham = "with a chief-messenger's voice"
Darby = "with archangel's voice "
NIV = "with the voice of the archangel "
BBE = "with the voice of the chief angel"
ACV = "with a voice of the arch-agent"
WEB = "with the voice of the archangel"
RSV = "with the archangel's call"
ASV = "with the voice of the archangel"
Douay Rheims = "with the voice of an archangel"
English Majority Text Version by Paul W.Esposito = "with the voice of an archangel"
Webster's = "with the voice of an archangel"

Natomiast przekłady, sugerujące, że Pan zstepuje NA GŁOS ARCHANIOŁA znalazłem takie:
Wycliff = "in the wice of an archangel"
Young = "in the voice of a chief-messenger"

Wiele przekładów angielskich skłania się ku wersji, ze Pan zstępuje z głosem achanielskim niż na głos archanioła.
Gdyby przyjąć, że 'głos archanioła' i Pan to dwie różne osoby to mamy pewne niejasności:
1. Któż może rozkazywać Panu aby zstąpił?
2. Czy Pan (Jezus) otrzymuje sygnał (głos) od jakiegoś archanioła? Czy to nie raczej powinno być odwrotnie, że to Pan daje rozkazy i sygnały do działania? Wszak aniołowie są Jemu poddani.
3. Paweł wiąże owe zstąpienie Pana i ów głos ze zmartwychwstaniem.
Jak to pogodzić z Jana 5:28,29:
"Nie dziwcie się temu, ponieważ nadchodzi godzina, w której wszyscy w grobowcach pamięci usłyszą jego głos (Jezusa - dopisek mój) i wyjdą: ci, którzy czynili to, co dobre, na zmartwychwstanie życia; ci, którzy się dopuszczali tego, co podłe, na zmartwychwstanie sądu"
Więc czyj głos usłyszą umarli? Bo wychodzi mi na to, że tych dźwięków będzie sporo.
Najpierw musiałaby zabrzmieć ostatnia trąba, potem jakiś archanioł musiałby dać okrzyk Jezusowi a Jezus zawołać na zmarłych... nie za głośno by to było...?


EMET:
Oto, jakie są miejsca występowania samej frazy greckiej ἐν φωνῇ w tekstach LXX i gr. "NT" ---
1 Samuela 7:10;
1 Królów 18:27, 28; 1 Kronik 15:16, 28; 2 Kronik 15:14; 20:19; Psalm 41[BH:42]:5/4, NŚ/; 46[BH:47]:2/1, NŚ/, 6/5, NŚ/; Hioba 37:4, 5; 1 do Tessaloniczan 4:16; Objawienie dane Janowi 5:2; 14:7, 9, 15; 19:17.

Można prześledzić.

W Wielkim 'Słowniku grecko - polskim', Oficyny Vocatio, mamy m.in. odnośnie do terminu greckiego - przyimka ἐν --
"c. Dla oznaczenia osób towarzyszących komuś lub dal oznaczenia rzeczy, w które ktoś jest wyposażony, które ktoś ze sobą niesie, z" - strona 195, prawa kolumna.

Stephanos, ps. EMET
Dział: Biblijne studium · Postów: 30 · Wyświetleń 631


Strona 1 z 11